Ulica Stepowa. Po pierwsze – nie szkodzić!

Projekt budżetu Szczecina na rok 2015 zakłada przeznaczenie ok. 1,1 mln zł na (prze)budowę ulicy Stepowej, znajdującej się w odległości niemal 20 km od centrum miasta, zamieszkałej przez garstkę osób w kilku domach. Czy to oznacza, że tym ludziom nie należy się cywilizowany dojazd do domu? Czy nie powinno się inwestować w odległości większej niż kilka km od Centrum? A może miasto zarobi jeszcze na sprzedaży działek zlokalizowanych przy tej ulicy i „nowych” podatnikach, którzy zasiedlą tę część osiedla Płonia-Śmierdnica-Jezierzyce?

map

Nie dyskryminować!

Przy ulicy Stepowej też mieszkają ludzie i jak wszyscy mają oni prawo do infrastruktury na przyzwoitym poziomie. To prawda. Ale przy ulicach Monte Cassino, Bolesława Śmiałego, czy Pocztowej również mieszkają ludzie. Przy każdej z nich przynajmniej kilkadziesiąt razy więcej niż przy wspomnianej Stepowej. Podobnie przy setkach innych ulic, które od dekad nie mogą doczekać się remontu i choćby namiastki przyzwoitego, europejskiego poziomu.

Liczba mieszkańców (zamieszkałych lub korzystających z danej ulicy) nie jest co prawda jedynym kryterium, które powinno decydować o kolejności modernizacji lub budowy dróg, lecz z pewnością bardzo istotnym. Chodzi bowiem o zaspokojenie bieżących, podstawowych potrzeb mieszkańców. Wspomniana na początku kwota wystarczyłaby do modernizacji jednej z wielu zdegradowanych śródmiejskich ulic, przy których mieszka niewspółmiernie więcej ludzi, a do tego korzysta z nich na co dzień dziesiątki tysięcy szczecinian. Może jednak ulica Stepowa ma inne argumenty, które zdecydowały o umieszczeniu jej budowy w budżecie na bieżący rok?

Dbać o równomierny rozwój!

Bardzo często podkreślamy potrzebę równomiernego rozwoju w Polsce widząc, że jeśli nie jest się stolicą lub Gdańskiem, to trzeba sobie „to i owo” w Warszawie „załatwić”. Gdy ma się kogoś z regionu blisko premiera, można liczyć na inwestycje. Szczecin na tym cierpi, a Warszawa wysysa w dużej mierze potencjał niemal wszystkich większych polskich miast. Pytanie, co sprawia, że ten jakże szkodliwy mechanizm przenosimy na płaszczyznę naszego podwórka, pozostanie zapewne bez odpowiedzi.

Równomierny rozwój polega na wyrównywaniu szans i zwiększaniu potencjału możliwie wielu regionów jednocześnie. Nie może być tak, że „szczecińska lokomotywa”, jaką niewątpliwie jest Śródmieście, to co najwyżej stary, zardzewiały, niedoinwestowany parowóz. Trzymając się nomenklatury kolejowej mamy także w składzie ładne, czyste, klimatyzowane wagony, ale również zdewastowane, z powybijanymi szybami i bez toalet. Taki pociąg nie będzie mknął z optymalną prędkością i zachęcał rzesze potencjalnych podróżnych.

Śródmieście i Północ – dzielnice specjalnej troski, które są hamulcowym, zamiast napędzać rozwój miasta. To tam stan infrastruktury jest najbardziej urągający europejskiej metropolii, jaką jest Szczecin. Czy inwestycja w polną drogę na osiedlu Płonia-Śmierdnica jest odpowiednią stymulacją równomiernego rozwoju miasta?

Zatrzymać podatników!

Wielu potencjalnych podatników buduje domy poza granicami miasta – w Mierzynie, Dobrej, Warzymicach itp. W interesie miasta jest zatrzymanie jak największej liczby podatników. Czy Stepowa jest odpowiedzią na tak zdefiniowane wyzwanie?

Argumentem ulicy Stepowej jest jej położenie w granicach administracyjnych miasta. I na tym koniec. Słabo skomunikowana, znacznie oddalona od centrum miasta, mało atrakcyjnie położona ulica nie stanowi konkurencji dla wielu miejscowości w gminach Dobra, czy Kołbaskowo. Szczecin jednak dysponuje hektarami atrakcyjnych, jeszcze niezurbanizowanych i dobrze skomunikowanych obszarów – chociażby na osiedlu Gumieńce, czy dzielnicy Północ, gdzie działki cieszyłyby się dużo większym powodzeniem i byłyby więcej warte, gdyby obdarować je równie szczodrze, co ulicę Stepową.

Nie zapominajmy także o efekcie domina – każde „rozlanie się” miasta ma swoje skutki uboczne. W konsekwencji zasiedlanie terenów oddalonych znacznie od gęsto zurbanizowanych obszarów ciągnie za sobą „ogon”, czyli kolejną zabudowę. Paradoksalnie zbliżamy się w ten sposób do gmin ościennych i sami wypychamy mieszkańców z miasta.

Gospodarka głupcze!

Jednym z głównych zadań miasta jest rozwój gospodarczy, bez którego nie jest ono w stanie zaspokoić potrzeb swoich mieszkańców. W tym celu należy sukcesywnie zwiększać przychody oraz optymalizować koszty. Ta banalna zasada ma swoje odzwierciedlenie także w polityce przestrzennej, w której niestety krótkowzroczna polityka szybkich zysków i ulegania lobby developerów prowadzi w Polsce do galopującej suburbanizacji. Ta z kolei niesie za sobą ogromne koszty, ponoszone przez wiele lat / pokoleń – rozwój infrastruktury, oświetlenie, transport publiczny, kongestia itp. Innymi słowy utrzymanie „rozlanego” miasta kosztuje dużo więcej i znacznie trudniej jest nim zarządzać. Każdy milion zainwestowany w obszar oddalony od „cywilizacji” oznacza dla miasta dwa miliony straty (oznaczającą różnicę między utrzymaniem szeroko rozumianej infrastruktury i potrzebach inwestycyjnych, „rozlewając” miasto, zamiast je „zagęszczać”), którą trzeba w przyszłości ponieść. Szczecin jest najmniej zagęszczonym spośród największych polskich miast. Jest to ogromnym obciążeniem dla budżetu. Czy stać nas na kolejne podnoszenie bieżących kosztów utrzymania i kolejne ograniczenie tym samym zdolności inwestycyjnych miasta w następnych dekadach?

Komentarze

1 osoba skomentowała artykuł: Ulica Stepowa. Po pierwsze – nie szkodzić!

  • Marcin

    Witam,
    Mieszkałem na ul. Pocztowej, mieszkam w Płoni (nie przy ul Stepowej). Znam zatem obie strony medalu. I dlatego nie zgadzam się z tezami postawionymi w powyższym artykule.

    Po pierwsze: jedna ulica nigdy nie będzie (i chyba nigdy być nie miała) konkurencją dla “dla wielu miejscowości w gminach Dobra, czy Kołbaskowo” Konkurencję stanowić mogą całe dzielnice z infrastrukturą na odpowiednim poziomie.

    Po drugie: Płonia, Jezierzyce i Śmierdnica są świetnie skomunikowane ze Szczecinem, dużo lepiej – o czym wspominał już powyżej Pan Marcin Stefaniak – niż Mierzyn, Warszewo i inne dzielnice i miejscowości położone na “obrzeżach” lewobrzeżnych dzielnic Szczecina. Po zakończeniu modernizacji torów na ul. Gdańskiej proponuję porównać przepustowość głównych arterii z rożnych kierunków oraz czas dojazdu z Płoni do centrum z czasem dojazdu z Mierzyna czy też z Dobrej (w godzinach szczytu). Zapewniam, że wyniki mogą zadziwić.

    Po trzecie: jak rozumiem Autor pisząc o równomiernym rozwoju miasta miał na myśli równomierny rozwój śródmiejskich i północnych dzielnic Szczecina, a takie dzielnice jak Płonia, Śmierdnica, Jezierzyce, Wielgowo, Załom traktuje jako zło konieczne albowiem “utrzymanie „rozlanego” miasta kosztuje dużo więcej i znacznie trudniej jest nim zarządzać”. Czyli płaćcie podatki o nic się nie upominajcie.

    No cóż, proponuję – w celu pełniejszej realizacji tego swoiście pojmowanego postulatu równomiernego rozwoju miasta – w następnej kampanii wyborczej wpisać na plakaty wyborcze hasło “precz z podmiejskimi dzielnicami Szczecina!”

    (Bez)sensowny sposób myślenia zaprezentowany przez Autora wyraża postawione w kontekście inwestycji przy ul. Stepowej pytanie: “Czy stać nas na kolejne podnoszenie bieżących kosztów utrzymania i kolejne ograniczenie tym samym zdolności inwestycyjnych miasta w następnych dekadach?”

    Jest to populizm w czystej formie.

    Inwestycja opisana w artykule przyczyni się do powstania obszaru, na którym można będzie zbudować ponad 100 domów. Tym samym wpływy z samego podatku od nieruchomości pokryją koszty modernizacji ul. Stepowej w przeciągu około 10 lat. Jak to wyliczyłem? Wiem ile płacę podatku od nieruchomości oraz moi sąsiedzi. Przyszli mieszkańcy będą płacić tyle samo.

    Zapewniam, że modernizacja pobliskiej ul. Sennej (przy której znajduje się około 40 domów) a planowanych jest docelowo ponad 200 budynków, również sfinansuje się w ogromnej części z wpływów samego podatku od nieruchomości. O innych korzyściach nie będę wspominać.

    Jak to mówią, bliższa ciału koszula i rozumiem, że mieszkańcy śródmieścia, czy północnych dzielnic Szczecina woleliby aby inwestycje miały miejsce w tamtych rejonach. I oczywiście, że rozumiem potrzebę nakładów na te obszary. Nie traćmy jednak zdrowego rozsądku i zachowajmy odrobinę obiektywizmu. Nie jest przecież tak, że śródmieście i okolice nie są remontowane. Dbajmy o równomierny rozwój miasta.

    Pozwolę sobie zauważyć, że również spacerowałem z wózkiem po śródmiejskich chodnikach. Nigdy nie musiałem spychać wózka pod koła nadjeżdżających samochodów, co niestety zdarzało mi się w Płoni. Dzisiaj już nie pcham wózka z dzieckiem (gdybym to robił to musiałbym z nim często uciekać przed nadjeżdżającymi pojazdu do przydrożnego rowu) ale boję się za każdym razem gdy opuszcza ono posesję i nie ma możliwości spacerowania po żadnym (nawet krzywym) chodniku. Kwestię braku latarni całkowicie pominę.

    Na zakończenie pragnę wspomnieć, że spacerując po miejskich chodnikach i ulicach owszem, potykałem się ale rzadziej na dziurach niż na psich odchodach, rozbitych butelkach, plwocinach i rzygowinach. Te jednak niewiele mają wspólnego z inwestycjami a bardziej z kulturą mieszkańców. I jest to temat na całkiem inną dyskusję.

Dodaj komentarz

 

 

*