(D)O SM

Styczeń 2014. W artykule Andrzeja Kraśnickiego, zamieszczonym w Gazecie Wyborczej, możemy przeczytać wypowiedź rzeczniczki szczecińskiej Straży Miejskiej, pani Joanny Wojtach: „Mamy coraz większą liczbę zgłoszeń dotyczących nieprawidłowo zaparkowanych samochodów. To zarówno telefony od mieszkańców, jak i sygnały z rad osiedli. Dlatego zaczęliśmy intensywne działania.” Słowa te przyjmujemy z nieskrywaną radością. Wydaje się, że wreszcie pojawia się szansa na uporanie się z nieprawidłowo parkującymi kierowcami. To wręcz rewolucyjna zmiana w podejściu tej instytucji do wykonywania swoich obowiązków, jeszcze w grudniu 2013 roku ustami Pani Rzecznik tak tłumaczono brak efektów interwencji na ulicy Słowackiego: „Nie chcemy od razu wyciągać “armat” przeciw kierowcom. Zawsze skłaniamy się do tego, aby dać im szansę na poprawę.”[1].

SM

Jak się okazało, nadzieje były płonne. Dziewięć miesięcy, upływające od opublikowania artykułu, to ciągłe, nieudolne próby zatuszowania bezczynności instytucji odpowiedzialnej za dbanie o porządek na szczecińskich ulicach. Byliśmy zatem świadkami przemieszczania się ze szczególną ostrożnością po chodniku, przerw posiłkowych na miejscach postojowych przeznaczonych dla autobusów, a także rewolucyjnej wykładni przepisów ustawy prawo o ruchu drogowym w kontekście deptaku na ulicy Kaszubskiej. Wszystkie te wypowiedzi najlepiej podsumowują słowa samej Pani Rzecznik:

- Będziemy zwracać uwagę na to, co dzieje się w rejonie bulwarów – żartuje Joanna Wojtach.

Żartuje, bo jak żart brzmią w tej chwili styczniowe zapowiedzi zintensyfikowania działań w tej materii. W obecnym kształcie utrzymywanie referatu zajmującego się nieprawidłowym parkowaniem wydaje się nieracjonalne, zarówno z punktu widzenia efektywności takich działań, jak i ze względu na aspekt ekonomiczny. Potrzeba zatem głębokiej reformy instytucji, jaką jest Straż Miejska. Oczywiste wydaje się, iż słowa pani Rzecznik reprezentują również poglądy jej przełożonych, a pośrednio także mocodawców tejże instytucji. Dlatego też należy doprowadzić do zmaksymalizowania wykorzystania obecnego potencjału personalnego Straży Miejskiej. Niezbędne jest zwiększenie ilości patroli znajdujących się na ulicach, a także (a raczej przede wszystkim) ZNACZNE zwiększenie ich aktywności. Niejednokrotnie bowiem zdarza się, iż radiowóz SM przejeżdża obok miejsca wykroczenia, nawet się tam nie zatrzymując, a tak być nie może. Miasto nigdy nie upora się z problemem nieprawidłowo parkujących, jeżeli nadal bagatelizowane będą zgłoszenia pochodzące od obywateli. Poruszany ostatnio przez szczeciński oddział Gazety Wyborczej problem ulic Unisławy oraz Ku Słońcu to doskonały przykład bierności funkcjonariuszy SM, a wystarczy odpowiednia reakcja na zgłoszenia mieszkańców, by w dużym stopniu poprawić jakość poruszania się po mieście. Kilka tygodni temu, na łamach tej samej gazety, opisywany był przypadek redaktora naczelnego czasopisma Szczeciner, pana Pawła Knapa, którego zgłoszenie zostało zignorowane, zaś by strażnicy podjęli interwencję, sam zainteresowany musiał wskazać im konkretne przepisy, które zostały złamane przez kierujących. Takie sytuacje w państwie prawa są niedopuszczalne – szkodzą nie tylko samemu miastu, ale również zaufaniu obywateli do instytucji państwowych.

Należy podkreślić, że choćby miasto wybudowało 10 parkingów podziemnych oraz zapewniło najlepszą komunikację miejską, to i tak nie przyniesie to oczekiwanych efektów, jeżeli nie zintensyfikujemy działań na rzecz ścigania tych, którzy w bezczelny, a czasem po prostu chamski sposób łamią przepisy i utrudniają życie innym. Szczecińscy kierowcy nie różnią się znacznie w swoim zachowaniu oraz podejściu do przestrzegania przepisów od kierowców w innych miastach. Tam, gdzie odpowiednie organy wykazują się biernością, mamy natychmiast do czynienia z parkingową degrengoladą. Przykłady innych państw wskazują, że nie potrzeba wcale wielu sił i środków, by skutecznie walczyć z nieprawidłowo parkującymi. Gdyby przez kilka tygodni SM zajęła się choćby prawidłowym reagowaniem na zgłoszenia, a także parkowaniem w obrębie skrzyżowań, czy z niezachowaniem przepisowego odstępu od przejścia dla pieszych, to efekty takich działań, w postaci poprawy bezpieczeństwa pieszych, a także komfortu jazdy (poprzez zwiększenie widoczności w obrębie przejść), byłyby widoczne niemal natychmiast.

Wpis forumowicza “wizjusz” ze skyscrapercity:
“Cudowne. Znajomy miał “przygodę” w Berlinie- wjechał na krawężnik chodnika czym sprowokował natychmiastową interwencję Policji. Jakieś tłumaczenia, było wąsko, kogoś przepuszczał, takie tam. Policjant wypisując blankiet uciął krótko:” A tam u siebie, w Szczecinie, TEŻ pan parkuje na chodniku?!!!”

Konkludując, nikt nie wymaga od Straży Miejskiej rzeczy niemożliwych, mieszkańcy oczekują po prostu sumiennego wykonywania swoich obowiązków. Drogowe patologie w wykonaniu części kierowców biorą się właśnie z bierności odpowiednich organów. Prawo o ruchu drogowym jasno określa, w jakich wypadkach zatrzymanie jest dozwolone, a w jakich zabronione. Posiadając uprawnienia do kierowania pojazdami musimy się również legitymować wiedzą z zakresu tych przepisów. Nauka prawa karnego już dawno doszła do wniosku, że nie tylko nieuchronność kary jest wyznacznikiem jej przestrzegania – elementem niezbędnym jest tutaj również odpowiednia jej surowość. Odnosząc się zatem do słów pani Rzecznik, zacytowanych we wstępie do tego listu, należy stwierdzić, iż w Szczecinie nie potrzeba armat, wystarczy roztropne stosowanie nadanych uprawnień.

Choć w tym liście skoncentrowaliśmy się na problemie nieprawidłowo parkujących, (bo wydaje się on sprawą najpilniejszą) to tyczy się on niemal każdej dziedziny działań tej instytucji. Jako mieszkańcy naszego miasta apelujemy do Straży Miejskiej o dbanie o porządek i nasze bezpieczeństwo!

[1] http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131213/SZCZECIN/131219847

Komentarze

Dodaj komentarz

 

 

*